Cała Ziemia w jeden dzień! Szkoła Sobotnia w Klimahaus Bremerhaven
W sobotę 17 października ponad czterdziestoosobowa grupa dzieci i rodziców ze Szkoły Sobotniej przy Polskiej Misji Katolickiej w Hamburgu wyruszyła na wyprawę edukacyjną do Klimahaus w Bremerhaven, położonym na wybrzeżu Morza Północnego. Był to udany dzień, pełen ciekawych odkryć, podczas którego zwiedziliśmy cały świat, będąc w jednym budynku.
Autokar wyruszył spod budynku szkoły o 9:00. Po przyjeździe nad Morze Północne najpierw dobrze się rozruszaliśmy, dzieci szalały na placu zabaw. Następnie całą grupą zwiedziliśmy centrum miasta. Na deptaku zjedliśmy pyszne lody. Następnie udaliśmy się na nabrzeże, przeszliśmy przez stary port i promenadą nad wodą dotarliśmy pod Klimahaus. Morskie powietrze i widok statków skutecznie nas rozbudziły.
W Klimahaus przywitała nas pani przewodnik, która opowiedziała historię tego miejsca i opowiedziała dokąd się wybierzemy. Potem rozpoczęła się nasza podróż wzdłuż 8. południka wschodniego, przez dziewięć miejsc na pięciu kontynentach. Przewodnikiem po wystawie jest Axel Werner, hamburski architekt, który naprawdę objechał świat z ekipą filmową. Spotykał się z ludźmi na całym szlaku, a dzięki temu my mogliśmy poznać ich codzienność. Najważniejsze jest to, że w Klimahaus nie tylko można zobaczyć lub dotyknąć eksponatów, ale również poczuć na własnej skórze pustynny upał i mróz Antarktydy, wąchać zapachy i zabłądzić w lesie równikowym. W trakcie podróży spotkaliśmy też aż 250 gatunków zwierząt.
Najlepiej o tym dniu opowiedzieli sami uczestnicy. Wiktor zachwycił się Antarktydą: przed wejściem stała kabina lodołamacza ze sterem, którym można było kierować, w środku była lodowa pustynia z namiotem pośrodku, z temperaturą poniżej zera, a on przeszedł tam dwa razy. Franek w piasku Sahary odkrywał miotełką skamieniałości, a Michał w Szwajcarii mógł wydoić krowę. Dowiedzieliśmy się przy okazji, że w Alpach krowy doi się ręcznie, dwa razy dziennie, a w Isenthal poćwiczyć można nawet tradycyjne jodłowanie. Na Sardynii do prawdziwego Fiata 500 zmieściło się sześciu chłopaków. Inne dzieci wspominały, że w Afryce równikowej i na pustyni było naprawdę gorąco, a w lesie deszczowym czekał na nie labirynt, w którym można było zabłądzić, most zwodzony, kamienie do skakania nad rzeką pełną ryb i nawet krokodyl. Na Samoa zachwycały rafa koralowa i kolorowe ryby, wśród nich Dori i Nemo. Jedna z mam przyznała, że największe wrażenie zrobiły na niej ryby oglądane z bliska, a także jaszczurki i patyczaki. Można też było usiąść i odpocząć albo przejść długim, ciemnym korytarzem pod rozgwieżdżonym niebem.
Poza wystawą czekały na dzieci także interaktywne stanowiska, przy których mogły ratować świat: przy stołach z ekranami dotykowymi trzeba było oczyścić wodę i zbierać elektrośmieci, żeby zbudować z nich coś nowego, a za wykonane zadania przyznawano punkty.
Na deser ci, którzy mieli ochotę, wybrali się na Wetterextreme, nową atrakcję Klimahaus otwartą przed rokiem. To 12-minutowa jazda ruchomą platformą przez kolejne strefy ekstremalnej pogody: wichurę, grad, burzę, pożar lasu, powódź i huragan, z dźwiękiem, wiatrem i ekranami dookoła. Wrażenie było takie, jakbyśmy przeżywali to na żywo. A na zakończenie pobytu mogliśmy jeszcze spojrzeć z tarasu na dachu na panoramę miasta i portu.
Po kilku godzinach podróży przez świat wszyscy wrócili ubogaceni. Za ten wspaniały dzień należą się podziękowania przede wszystkim panu Tomaszowi Zielińskiemu za zorganizowanie wyjazdu oraz pani Ani Kuszak-Frieske za towarzyszenie i opiekę nad dziećmi. Dziękujemy też za muzyczną animację, którą umilali nam drogę. Wielkie podziękowania należą się również naszym niezawodnym kierowcom: pani Dorocie i panu Marcinowi Dreschler, którzy bezpiecznie nas zawieźli i przywieźli z powrotem. W czerwcu 2026 planujemy kolejną wyprawę!

































